Muzyczne trzęsienie ziemi w Chorzowie. ING Silesia Beats 2026!
Anna Różyczka 20 czerwca 2026
fot. Anna Różyczka
Dwa dni muzyki w plenerze z świetną atmosferą, czyli ING Silesia Beats. Tauron Park Śląski w dniach 12 - 13 czerwca wypełnił sie światłem, dźwiękiem i publicznością, która stworzyła festiwalowy klimat od pierwszego koncertu.
Na tegorocznych scenach pojawili się m.in. Jason Derulo, Dimitri Vegas, Timmy Trumpet, HALŌ, John Newman, Lilly Palmer, Padre Guilherme, Vini Vici, Da Tweekaz, Sub Zero Project, KSHMR, MATTN, Maddix, Young Leosia, Sokół, Bracia Kacperczyk, Fukaj i Kosmonauci. Różnorodny line-up połączył światowe gwiazdy, mocną elektronikę, rap i świeże projekty w jedno intensywne, letnie doświadczenie.
Głowa jeszcze trochę paruje, w uszach delikatnie szumi. ING Silesia Beats to nie tylko największy festiwal i prawdziwe muzyczne święto, ale również wielka radość i celebracja kultury. Organizatorzy zafundowali nam potężny rozmach: 9 zróżnicowanych scen, ponad 100 występów artystów z Polski i zagranicy i oprawę wizualną, która momentami zapierała dech w piersiach. Jeśli nie było Was w Chorzowie, macie czego żałować. Sprawdźcie, jak to wyglądało z perspektywy tłumu.
Od samego piątkowego popołudnia czuć było, że nadchodzi coś dużego. Ludzie zbierali się w ogromnych kolejkach do Parku Śląskiego – jednego z największych parków miejskich w Europie. Trzeba przyznać, że ta przestrzeń ma w sobie magię – z jednej strony wielkie festiwalowe miasteczko, z drugiej – otoczenie zieleni sprawiało, że uczestnicy mogli swobodnie przemieszczać się między muzycznymi światami. Line-up ułożono tak, że fani popu, EDM, głębokiego techno i polskiego rapu mogli znaleźć coś dla siebie.
Piątek: Polski rap kradnie show, a Timmy Trumpet kończy dzieło
Piątek od początku stawiał pod znakiem trudnych, festiwalowych wyborów. Na Main stage open air granie zaczęło się od setów Zmory i Blindersa, ale prawdziwe zagęszczenie pod sceną zrobiło się około 21:00. To wtedy za konsolą stanął Padre Guilherme, który rozpalił scenę tak, że rąk w górze nie opuścił chyba nikt. Chwilę później duet Vini Vici tradycyjnie zabrał nas w psychodeliczny trans, a Maddix podkręcił tempo, przygotowując grunt pod absolutne szaleństwo. Punktualnie o północy stery przejął Timmy Trumpet i zrobił to, co potrafi najlepiej – biegał po scenie, odpalał pirotechnikę i grał na trąbce robiąc show, które zrobiło wrażenie na każdym festiwalowiczu .
W tym samym czasie gigantyczny namiot Main stage tent drżał od uderzeń hardstyle’u. Fani szybkich bitów mogli przeżyć mix dźwięków: najpierw Sub Zero Project, a zaraz po nich uwielbiani w Polsce Da Tweekaz wznieśli poziom energii pod sufit. Krowdexx, Coone i Tita Lau podtrzymywali ogień, a mroczną, klubową końcówkę nocy o 01:00 zamknęła hipnotyzującym setem Lilly Palmer.
Dla nas jednak prawdziwe serce festiwalu w piątek biło pod Tent stage, gdzie rządziła polska scena. Po świetnym, instrumentalnym koncercie od chłopaków z zespołu Kosmonauci i występie Kosmy Króla, o 21:15 mikrofon przejął Fukaj. I to był strzał w dziesiątkę! Artysta przygotował fanom niespodziankę – po raz pierwszy na swoim solowym koncercie zagrał na żywo najnowszy kawałek „chcę więcej” nagrany z Livką w ramach projektu Enklawa. Ludzie pod sceną dosłownie oszaleli.
Po Fukaju klasę samą w sobie pokazał Sokół, udowadniając, że klasyki polskiego rapu brzmią potężnie w festiwalowym wydaniu. Maraton na tej scenie zamknął o północy koncert Braci Kacperczyk. Chłopaki potrafią złapać taki kontakt z publiką, jak mało kto. Kiedy cały namiot zaczął śpiewać z nimi „pokolenie końca świata”, ciarki były gwarantowane. Ale to nie wszystko co mieli w kieszeni. W pewnym momencie na scenę niespodziewanie wparował z powrotem Fukaj. Wspólnie z Kacperczykami zagrali „potwory z szafy” – które poniosły w tańcu wszystkie osoby w namiocie.
Sobota: Od popowych hymnów do podziemnego techno
Sobota przyniosła zmianę klimatu na bardziej mainstreamowy i radiowy, ale energii wcale nie było mniej. Na Main stage open air po energetycznym secie C-BOOLa, mikrofon przejął brytyjski wokalista John Newman. Usłyszeć „Love Me Again” wyśpiewane przez tysiące gardeł? Coś pięknego. Chwilę później scenę przejęła Young Leosia ze swoimi imprezowymi bangerami, a po niej projekty HALŌ i WizTheMc przygotowały nas na wielki finał. Punktualnie o północy na scenę wkroczył amerykański gwiazdor pop i R&B – Jason Derulo. Jego występ jako głównego headlinera to był amerykański show z krwi i kości – perfekcyjna choreografia, tancerze, masa hitów i produkcja, która niosła się po całym Chorzowie.
Kto jednak wolał elektronikę z najwyższej półki, ten sobotnią noc spędzał w namiotach. W Main stage tent od wieczora trwała producencka impreza: najpierw MATTN, potem holenderski as Mesto, a późnym wieczorem zamaskowany mistrz głębokich, house’owych brzmień – Claptone. O północy scenę przejął KSHMR ze swoim epickim setem, a festiwalowy finał o pierwszej w nocy przypieczętowały ikony EDM – belgijski duet Dimitri Vegas.
Dla tych, którym wciąż było mało surowego, podziemnego grania, w sobotę Tent stage mógł zaspokoić te pragnienia. Tam wieczór stał pod znakiem najcięższego rawstyle’u i hardcore’u od Warface czy Gunz For Hire, by po 23:00 płynnie przejść w techno serwowane przez Nakadię, włoskiego mistrza Sama Paganiniego i Fatimę Hajji. Równolegle na mniejszej, lokalnej Silesia stage śląscy wyjadacze (m.in. Michał Lazar, Wags czy Roslav) dbali o to, by bity nie zwalniały ani na sekundę.
Nie tylko Main Stage. Jak grano na scenach partnerskich?
Ogromna siła ING Silesia Beats tkwiła w tym, że festiwalowe miasteczko tętniło życiem na każdym kroku. Poza głównymi punktami programu, na terenie Parku Śląskiego rozsiane były unikatowe strefy muzyczne przygotowane we współpracy z partnerami. Każda z nich miała swój własny mikroklimat i ściągała tłumy ludzi szukających alternatywnych brzmień.
Uczestnicy chętnie sprawdzali specjalne harmonogramy i bawili się w takich przestrzeniach jak:
- PMG SPACE TRUCK
- ING PARTY BUS
- PARK STAGE w strefie RED BULL
- TRULY UNIQUE STAGE
- STAGE No.7
Wszystkie te miejsca idealnie uzupełniały muzyczną mapę imprezy i sprawiały, że bas niósł się dosłownie z każdego zakątka parku.
Nie tylko muzyka: Koraliki, DIY i festiwalowy chill
Umówmy się – dobry festiwal poznaje się też po tym, co można na nim robić, kiedy akurat bolą nogi albo trzeba chwilę odetchnąć między koncertami. Pod tym względem miasteczko ING Silesia Beats wypadło świetnie.
Sponsor tytularny, czyli ING, postawił na kreatywność w swojej festiwalowej strefie. Stanął tam specjalny warsztat DIY. Każdy mógł tam wejść z ulicy, zgarnąć czapkę z daszkiem albo materiałową torbę i za pomocą naszywek, farb i customowych wzorów stworzyć swoją własną, unikalną pamiątkę z festiwalu. Kolejki stały tam przez dwa dni, a na terenie parku co chwilę mijało się ludzi z dumnie noszonymi, własnoręcznie zrobionymi projektami.
Prawdziwym hitem, zwłaszcza dla festiwalowych estetów, okazała się jednak strefa firmy kosmetycznej Kimoco. Stworzono tam super klimatyczny, mocno instagramowy punkt. Można było nie tylko przetestować ich kosmetyki i odświeżyć się, ale też usiąść przy specjalnych stołach i puścić wodze fantazji. Kimoco przygotowało masę kolorowych koralików, z których uczestnicy robili unikalne, festiwalowe bransoletki albo modne zawieszki do telefonów. Idealny sposób na złapanie oddechu przed nocnym maratonem pod sceną.
Do tego dodajmy kilkadziesiąt food trucków, które karmiły nas jedzeniem z całego świata. Strefy barowe i gastronomiczne pozwalały sprawnie uzupełnić siły i zaspokoić pragnienie nawet najbardziej wymagających uczestników.
Krótko mówiąc: Śląsk pokazał klasę
ING Silesia Beats 2026 udowodniło, że to nie tylko największe muzyczne święto w regionie, to również wielka radość, celebracja życia i kultury w niesamowitej plenerowej atmosferze. Przemyślana logistyka, genialne wykorzystanie zielonej przestrzeni Parku Śląskiego i line-up, który połączył światowe gwiazdy z polską sceną alternatywną – to wszystko złożyło się na weekend, który na lata pozostanie w pamięci.
My już zaczynamy odliczanie do kolejnej edycji. Do zobaczenia pod sceną za rok!
- Muzyczne trzęsienie ziemi w Chorzowie. ING Silesia Beats 2026! - 20 czerwca 2026
- Muzyka, sztuka i industrialny klimat – CARBON Silesia Festival 2026 - 15 czerwca 2026
- Ludzie, emocje i fotografia – spotkanie z Arkadiuszem Golą - 5 czerwca 2026
