Dominacja, emocje i pokonani mistrzowie olimpijscy – XXIII Memoriał Wagnera.
Anna Różyczka 4 września 2026
fot. Anna Różyczka
Trzy dni siatkarskich emocji, wypełniona po brzegi TAURON Arena i walka o każdy punkt. Zakończona w niedzielę 30 sierpnia XXIII edycja Memoriału Huberta Jerzego Wagnera w Krakowie dostarczyła kibicom widowiska na najwyższym poziomie, a sztabowi szkoleniowemu dała jasną odpowiedź na pytanie, w jakim miejscu znajduje się reprezentacja Polski przed nadchodzącymi Mistrzostwami Europy.
W tym roku ponownie do Krakowa przyjechały tysiące kibiców, szczelnie wypełniając trybuny TAURON Areny. Wokół obiektu i na ulicach miasta dominowały biało-czerwone barwy oraz kultowe już wianki. Na przybyłych czekały strefy sponsorów, które w tym roku były jeszcze bardziej rozwinięte w porównaniu do poprzednich lat. Kibice mieli możliwość sprawdzenia się w siatkarskim quizie lub zrobienia zdjęcia w strefie Rexony i zdobycia ich produktów. Tradycyjnie pojawiła się strefa Plusa, obecna na każdej imprezie reprezentacyjnej – tam można było spróbować sił w łamaniu kodu do sejfu z reprezentacyjną piłką. Z kolei na stoisku 4F kibice chętnie zaopatrywali się w oficjalne koszulki meczowe – dokładnie takie, w jakich grają zawodnicy. Stałym elementem memoriału jest także przestrzeń stworzona przez fundację Volley Bajka. Dzięki niej fani mogli poznać historię dyscypliny poprzez archiwalne zdjęcia czy koszulki z różnych lat, a przede wszystkim dotknąć medali zdobytych przez naszych siatkarzy, w tym złota Mistrzostw Świata z 2014 roku czy srebra Igrzysk Olimpijskich z 2024 roku.
Dzień 1: Pokaz siły Francji i trudny sprawdzian Polski ze Słowenią
Pierwszy dzień rozgrywek rozpoczął się od meczu na szczycie, czyli starcia Francji ze Stanami Zjednoczonymi – drużyną, która po raz pierwszy zagrała w Memoriale Wagnera. Kibice obserwujący siatkówkę reprezentacyjną, widząc takie zestawienie na boisku, byli pewni, że czeka ich prawdziwa uczta. Po spotkaniu mogli jednak poczuć lekki niedosyt, bo obejrzeli tylko trzy sety, w których pełną dominację zaprezentowali Francuzi. Amerykanie oczywiście nie spuścili głów i walczyli o każdy punkt, ale tym razem to nie wystarczyło.
Trójkolorowi od początku narzucili swoje tempo, szybko wypracowując cztery punkty przewagi. W pewnym momencie pierwszego seta Stany Zjednoczone zdobyły cztery punkty z rzędu, co mogło być impulsem do odrabiania strat, ale ostatecznie to Francja wygrała walkę na przewagi 28:26.
Drugi set był już dla Mistrzów Olimpijskich formalnością. Pewnie budowali przewagę, utrzymując stabilne przyjęcie m.in. za sprawą Trévora Clévenot, a cenną cegiełkę dołożył Antoine Brizard swoimi firmowymi kiwkami z drugiej piłki.
Amerykanie nawiązali jeszcze walkę w trzecim secie, lecz Francuzi nie wypuścili szansy z rąk, wygrywając 25:23 i pewnie zgarniając komplet punktów.
Drugim meczem tego dnia był hit rozgrywany pomiędzy Polską a Słowenią. Ich spotkania to już pewnego rodzaju klasyk, bo w ostatnich latach regularnie widujemy ich po przeciwnych stronach siatki. Mecz lepiej zaczęli Słoweńcy, którzy objęli prowadzenie 4:1. Kilka minut później boisko opuścił Bartłomiej Lemański, który skręcił kostkę, ale – jak sam poinformował w swoich mediach społecznościowych – na imprezę docelową powinien być gotowy. To uspokoiło kibiców, ponieważ środkowy znajduje się w świetnej formie i może być kluczowym zawodnikiem kadry.
Polacy starali się odrobić początkową stratę i udało im się to po asie serwisowym Bartłomieja Bołądzia na 11:11. W następnej akcji skutecznym blokiem popisał się Tomasz Fornal, a potem gra toczyła się „punkt za punkt”. Dopiero kolejny blok Fornala dał Biało-Czerwonym prowadzenie 19:17. Przy stanie 24:22 nasi siatkarze nie wykorzystali dwóch piłek setowych, ale przy trzeciej Wilfredo Leon posłał asa serwisowego i Polacy objęli prowadzenie 1:0.
Drugą partię Słoweńcy rozpoczęli podobnie – od prowadzenia 5:1, przez co trener Nikola Grbić poprosił o czas. Polacy starali się odrobić straty, a szkoleniowiec dokonywał zmian, wprowadzając na boisko Jana Firleja, Kewina Sasaka, Szymona Jakubiszaka, Artura Szalpuka i Kamila Semeniuka. Rywale nie oddali jednak prowadzenia i wygrali drugiego seta 25:21.
Podrażnieni przegraną Polacy trzecią partię zaczęli bardzo dobrze i szybko objęli prowadzenie 6:1. Dzięki konsekwentnej grze nie pozwolili Słoweńcom na odrobienie tej straty, wygrywając pewnie 25:19.
Czwarta partia znowu miała wyrównany przebieg. Przy remisie po 9 Słoweńcy zdobyli trzy punkty z rzędu i trener Grbić przerwał ich serię, biorąc czas. Po chwili, dzięki sprytnemu atakowi Szalpuka, było 15:14 dla Polaków. Słoweńcy jednak nie odpuszczali i cztery kolejne akcje padły ich łupem. Grbić po raz pierwszy w tym meczu wpuścił Aleksandra Śliwkę, ale nie zmieniło to losów seta i przeciwnicy doprowadzili do tie-breaka.
W decydującej odsłonie Biało-Czerwoni od razu narzucili swoje warunki, prowadząc 5:2, 8:4 i 11:6. To była już zbyt duża przewaga, by ją roztrwonić. Mecz wygraną Polaków 3:2 zakończył mocnym atakiem Artur Szalpuk.
Dzień 2: Powrót Francji i wygrana ze Słowenią
Drugi dzień zmagań w Krakowie otworzyło starcie Francji ze Słowenią. Mecz znacznie lepiej rozpoczęli Słoweńcy, którzy od pierwszych akcji dyktowali warunki na parkiecie i wygrali otwierającego seta zdecydowanie 25:16.
Francuzi szybko jednak wrócili do swojego rytmu. W drugiej partii przejęli inicjatywę, wygrali 25:21 i poszli za ciosem w trzecim secie, w którym całkowicie zdominowali rywali, zwyciężając aż 25:15. W czwartej odsłonie Słoweńcy próbowali jeszcze nawiązać walkę, ale Trójkolorowi kontrolowali przebieg końcówki, wygrali 25:21 i przypieczętowali zwycięstwo 3:1.
W drugim sobotnim spotkaniu Biało-Czerwoni zmierzyli się z reprezentacją Stanów Zjednoczonych.
Inauguracyjny set lepiej rozpoczęli Amerykanie, którzy objęli prowadzenie 11:7, przez co trener Nikola Grbić poprosił o czas. Reprymenda okazała się skuteczna, bo po serii świetnych zagrywek młodego środkowego Jakuba Majchrzaka Polacy wyszli na prowadzenie 12:11. Przestój rywali nie trwał jednak długo – Amerykanie szybko wrócili do swojej gry i dowieźli przewagę do końca, wygrywając pierwszego seta 25:22.
Druga odsłona toczyła się już pod dyktando Biało-Czerwonych, którzy imponowali grą w bloku. Rywale mieli też spore problemy z przyjęciem zagrywek Kewina Sasaka, dzięki czemu Polacy szybko odskoczyli na 17:9, a po chwili było już 24:12. Amerykanie obronili jeszcze trzy piłki setowe, ale przy kolejnej zepsuli zagrywkę i Polacy wygrali pewnie 25:15.
Podobny przebieg miał trzeci set. Nasi siatkarze stosunkowo szybko wypracowali sobie wyraźną przewagę – prowadząc 16:11 i 20:14. Rywalom udało się jeszcze obronić dwa setbole, ale decydujący punkt atakiem ze środka zdobył Szymon Jakubiszak i Polacy objęli prowadzenie 2:1 po wygranej 25:20.
Czwarta partia znowu miała wyrównany przebieg, a twarda walka toczyła się do remisu po 17. Wtedy Polacy zdobyli trzy punkty z rzędu i wyszli na kluczowe prowadzenie. Rywale zmniejszyli jeszcze straty na 21:22, ale nasi zawodnicy nie pozwolili doprowadzić do tie-breaka. Ostatni punkt w tym meczu zdobył Kamil Semeniuk, przypieczętowując wygraną Polski 3:1.
Najwięcej punktów dla naszego zespołu zdobyli Majchrzak (13) i Sasak (12), a po stronie USA najskuteczniejszy był Aaron Russell (20). Ta wygrana sprawiła, że o zwycięstwie w całym turnieju miał zadecydować niedzielny mecz z Francją.
Dzień 3: Kolejny pięciosetowy mecz i finałowe emocje
Ostatni dzień turnieju rozpoczął się od bardzo zaciętego starcia Słowenii ze Stanami Zjednoczonymi.
Pierwsze dwa sety to była prawdziwa wojna nerwów grana na przewagi. Najpierw minimalnie lepsi okazali się Słoweńcy, którzy po walce cios za cios wygrali aż 30:28. W drugiej partii Amerykanie zrewanżowali się rywalom w takim samym stylu, zwyciężając 28:26.
W trzecim secie inicjatywę przejęła Słowenia. Pewnie kontrolowała przebieg wydarzeń na parkiecie, wysoko wygrywając 25:17. Amerykanie nie zamierzali jednak odpuszczać – w czwartej odsłonie podkręcili tempo, wygrali 25:19 i doprowadzili do tie-breaka.
Decydujący, piąty set należał już do reprezentacji USA. Amerykanie zachowali więcej sił i zimnej krwi w kluczowych momentach, wygrywając 15:11 i przypieczętowując zwycięstwo w całym meczu 3:2.
Ostatnie spotkanie memoriału rozgrywane pomiędzy Polską a Francją było bezpośrednią walką o triumf w całym turnieju, jako że oba zespoły miały na swoim koncie po dwa zwycięstwa.
Spotkanie nie rozpoczęło się dobrze dla Polaków. Francuzi szybko odskoczyli na 7:3 po dwóch asach François Huetza, a po kolejnych blokach na Fornalu i Bołądziu prowadzili już 12:7. Wtedy Polacy ruszyli do odrabiania strat. Biało-Czerwoni aż trzykrotnie z rzędu zablokowali Théo Faure’a, zmniejszając dystans do stanu 11:12, co z kolei zmusiło trenera Andreę Gianniego do wzięcia czasu. Mimo walki partia ostatecznie zakończyła się wynikiem 22:25 po udanym uderzeniu Faure’a.
W drugim secie pałeczkę od razu przejęli Biało-Czerwoni. Odskoczyli na trzy punkty po asie serwisowym Kamila Semeniuka i przy stanie 8:5 grę przerwał selekcjoner Francuzów. Dwa skuteczne ataki Bartłomieja Bołądzia dały piłki setowe, a partia zakończyła się wynikiem 25:17 po nieudanej zagrywce Faure’a.
W trzecim secie Polacy szybko odskoczyli rywalom (10:6, 14:8), dominując przede wszystkim w bloku. Po asie Szalpuka i kolejnej „czapie” Fornala zrobiło się już 21:11, a całą partię wynikiem 25:15 przypieczętował Sasak atakiem z kontry.
W czwartej odsłonie Biało-Czerwoni poszli za ciosem. Choć Francuzi na moment zmniejszyli dystans do dwóch punktów (14:12), nasi siatkarze w decydującym momencie ponownie wrzucili wyższy bieg (20:14) i pewnie dowieźli wygraną 25:20.
Zwycięstwo 3:1 nad Mistrzami Olimpijskimi przypieczętowało końcowy triumf reprezentacji Polski w 23. Memoriale Huberta Jerzego Wagnera. Podopieczni Nikoli Grbicia zakończyli turniej na pierwszym miejscu w tabeli. Drugą lokatę zajęli Francuzi, na trzecim stopniu podium uplasowali się siatkarze ze Stanów Zjednoczonych, a stawkę na czwartym miejscu zamknęła reprezentacja Słowenii. Dla Biało-Czerwonych był to znakomity sprawdzian formy i mocny akcent przed zbliżającymi się Mistrzostwami Europy.
Dobrze, że mogliśmy się sprawdzić z zespołami ze światowej czołówki. Cieszy, że w każdym meczu umieliśmy wyjść z trudności.
Jakub Popiwczak, libero reprezentacji Polski (dla Polsatu Sport)
Kibice nie muszą jednak długo czekać na kolejne siatkarskie emocje. Przyszłoroczna edycja Memoriału Huberta Jerzego Wagnera odbędzie się w dniach 3–5 września, a bilety na to wydarzenie trafiły już do otwartej sprzedaży.
- Beniaminek pokonał mistrza Polski w meczu otwarcia sezonu! - 17 października 2026
- Dziewięć dekad nauki. Inauguracja roku akademickiego 2026/2027 - 7 października 2026
- Największe muzyczne święto w Metropolii! Urodziny Katowic już 11 i 12 września - 9 września 2026
