Studencki felieton – Shrek 5: Na drodze do porażki

Źródło Filmweb

Źródło: https://fwcdn.pl/webv/11/78/71178/71178.6.jpg

Po latach oczekiwań, fani zielonego ogra w końcu dostali upragnioną, oficjalną zapowiedź kolejnej części serii „Shrek”. Universal Pictures opublikowało pierwszy zwiastuj filmu, dokładnie 27 lutego i w 27 sekund udało im się tym rozsierdzić na tyle pokaźną widownię, że w odpowiedzi na krytykę studio filmowe zdecydowało się wyłączyć możliwość dodawania komentarzy pod filmem.

Gdy w 2001 roku „Shrek” pojawił się w kinach, stanowił on inteligentną parodię klasycznych baśni. Sukces filmu polegał na jego unikalnej mieszance absurdalnego humoru, satyry i intertekstualnych żartów. Tymczasem wydaje się, że piąta część serii może efektownie wyłamać się z tego szeregu.

W trailerze piątej części pojawia się mnóstwo odniesień do współczesnej kultury internetowej – memy, sceny zbliżone do krótkich filmików z Tik Toka czy dynamiczny montaż, mający na celu przyciągnąć uwagę „pokolenia scrollowania”. Starsi fani, którzy dorastali na „Shreku”, poczuli się pominięci, bo film nie zaspokaja ich tęsknoty za przeszłością. Z kolei najmłodsza widownia, która nie ma nostalgii do serii, może nie rozumieć niektórych nawiązań do poprzednich filmów lub nawet nie być zainteresowana poznaniem uniwersum. Wielu fanów zauważyło, że zmiany te mogą przemienić kultowy film w generyczny produkt skierowany do mas.

Jeśli coś jest do wszystkiego to jest do niczego - czyli jak ważne jest dobranie grupy docelowej

 Nie od dziś wiemy, że często próby stworzenia filmu „dla każdego” kończą się klęską. Największym błędem nowego „Shreka” może być brak określonej grupy docelowej, przez co wygląda jak film, który chce bawić dzieci i przyciągnąć starych fanów, jednocześnie wpisując się we współczesne trendy internetowe. Taki miszmasz może sprawić, że finalnie film nie trafi do nikogo. Najlepiej przyjęte kontynuacje to te, które wiedzą, do kogo są skierowane. Nie oznacza to, że trzeba zamknąć się na nową publiczność, ale raczej umiejętnie rozwijać produkt, w sposób zgodny z jego pierwotnym duchem.

Studencki felieton – Shrek 5: Na drodze do porażki
„Shrek”: kadr z filmu

„Nowe” nie zawsze znaczy „lepsze”

Zamiast budować na tym, co uczyniło oryginalne filmy tak wyjątkowymi, nowy „Shrek” zdaje się być desperacką próbą wpisania się w aktualne trendy popkulturowe, trendy, które mogą przeminąć szybciej, niż twórcy zdążą ukończyć produkcję. To, co jest popularne dziś, w 2026 roku może dawno już odejść do lamusa. Bazowanie wyłącznie na aktualnych trendach sprawia, że produkcja ma duże szanse bardzo szybko się zestarzeć.

Kolejnym problemem zdaje się być zmiana stylu wizualnego. Wielu twórców animacji decyduje trzymać się jednego, spójnego stylu graficznego przez lata, dzięki czemu ich produkcje mają szanse pozostać ponadczasowe. Shrek od zawsze miał charakterystyczną, nieco toporną, ale niezwykle wyrazistą stylistykę, która wyróżniała go spośród innych filmów animowanych, jednak teraz twórcy postanowili zerwać z tym i postawić na bardziej wygładzoną i nowoczesną estetykę, przez co film zaczyna przypominać inne współczesne animacje, tracąc swój indywidualny charakter. Widząc nowy styl graficzny bajki, publiczność nie szczędziła głosów niezadowolenia.

W obliczu tej krytyki, ze strony fanów pojawiły się sugestie, aby studio DreamWorks podjęło działania mające na celu dostosowanie animacji do oczekiwań widzów, nawiązując do sytuacji z filmem „Sonic. Szybki jak błyskawica” z 2020 roku, gdzie po negatywnych reakcjach fanów dokonano zmian w wyglądzie głównego bohatera.

Obawy o przyszłość kultowego ogra

Oczywiście, na podstawie samego zwiastuna nie możemy od razu stwierdzić jaki będzie końcowy produkt i śpiesznie pogrzebać marzenia o powrocie kultowego ogra. Jednak obawiam się, że film straci swoją unikalność i stanie się kolejną przeciętną animacją, o której zapomnimy w kilka miesięcy po premierze.

Artykuł przygotowała Marcelina Kołpacka.