Rock pod Żyrafą 2026. Tak brzmiała rockowa sobota w Tychach

fot. Elżbieta Koziak

fot. Elżbieta Koziak

Tegoroczne rockowe święto w Tychach zapisało się w historii pod znakiem wielkich zmian. Znany dotychczas Rock na Plaży oficjalnie zmienił nazwę i lokalizację – 5 września mocne gitarowe granie przeniosło się znad jeziora Paprocańskiego prosto do Parku Miejskiego Solidarności.

Z małej na dużą

Festiwal w tym roku zyskał drugą scenę – to właśnie tam od godziny 15:00 toczyły się zmagania zespołów w ramach konkursu kapel. W ścisłym finale pod pomnikiem Żyrafy swoje umiejętności zaprezentowały formacje: Kąkol, Sick Saints oraz Pökitzø.

Oceną występów zajęło się jury w składzie: Marcin Bąkiewicz (Antyradio), Paweł „Marszal” Marszałek (Pull the Wire), Marcin Zmorzyński (BATNA) oraz Piotr Kumor (Miejskie Centrum Kultury w Tychach). Jak podkreślał Kumor, Mała Scena to dla niezależnych artystów przede wszystkim test autentyczności i zdolności przelania surowej, rockowej energii na żywą publiczność – i pod tym względem poziom finałowych koncertów nie zawiódł.

Werdykt ogłoszony pomiędzy występami gwiazd – tuż przed wyjściem tyskiej legendy – wywołał ogromny entuzjazm pod sceną. Zwycięzcą konkursu został zespół Kąkol, tym samym zdobywając nagrodę Prezydenta Miasta Tychy Macieja Gramatyki w wysokości 7 tyś. złotych, a co najważniejsze – wywalczył sobie gwarantowaną obecność na Dużej Scenie w 2027 roku.

Duża Scena, duże nazwiska

Jako pierwszy na Dużej Scenie pojawił się zespół Batna. Jastrzębska formacja dobrze wykorzystała swoją szansę i rozgrzała publiczność zgromadzoną pod Żyrafą. Nie brakowało też stałych fanów zespołu – charakterystyczne koszulki i merch Batny można było dostrzec wśród festiwalowych gości.

Po nich przyszedł czas na Pull the Wire. Punkowa energia szybko udzieliła się publiczności – pod sceną nie zabrakło pogo, a melodyjne i znane refreny sprawiły, że część utworów wybrzmiewała wspólnie z zespołem. W repertuarze znalazły się m.in. „Życie to western”, „Polsko”, „Zgniły Rock And Roll” oraz „Kapslami w niebo”.

Później przyszedł moment, na który wielu uczestników czekało od początku dnia. Na scenie pojawił się Dżem – zespół szczególny dla tyszan nie tylko ze względu na pozycję w historii polskiego blues-rocka. Tym razem muzycy zagrali przed rodzimą publicznością w swoim rodzinnym mieście, a pod sceną spotkały się różne pokolenia słuchaczy. Dwugodzinny koncert stał się jednym z najważniejszych punktów całego wydarzenia. Koncert Dżemu miał także symboliczny wymiar – odbył się zaledwie dwa dni przed 70. rocznicą urodzin Ryszarda Riedla, wokalisty, którego głos na stałe zapisał się w historii zespołu.

Tegoroczną edycję Rock pod Żyrafą zamknął Ray Wilson, były wokalista Genesis, który sięgnął przede wszystkim po utwory brytyjskiej formacji. Jego koncert miał wyjątkową atmosferę – spokojniejszą, bardziej nastrojową i skupioną na muzyce. Wilson nadał znanym kompozycjom własny charakter, tworząc bardzo udany finał całego wydarzenia.

Festiwalowa publiczność

Pod sceną przez cały dzień spotykali się fani rockowego grania, grupy znajomych i rodziny. Dla wielu był to powrót do festiwalowej tradycji, dla innych – pierwsza okazja, by zobaczyć wydarzenie na żywo.

Tegoroczny Rock pod Żyrafą pokazał więc, że zmiana nazwy i lokalizacji może otworzyć festiwal na nowe możliwości, bez rezygnowania z jego rockowego charakteru. W Parku Miejskim Solidarności spotkały się młode zespoły walczące o swoją szansę, uznani artyści i fani muzyki. Tym razem wszystko to wybrzmiało pod tyskim symbolem – Żyrafą.